Dzięki rejestracji będziesz mógł kreować swój wizerunek poprzez publikowanie artykułów i wyrażanie opinii!
Polecany test rozwoju
Efektywna komunikacja Efektywna komunikacja wiąże się z umiejętnością przekazywania i odbioru informacji, opinii i pomysłów, w sposób pozwalający na ich pełne zrozumienie, zarówno ustne, jak i pisemne. Jest to także umiejętność otwartego i ... czytaj dalej
Efektywna komunikacja wiąże się z umiejętnością przekazywania i odbioru informacji, opinii i pomysłów, w sposób pozwalający na ich pełne zrozumienie, zarówno ustne, jak i pisemne. Jest to także umiejętność otwartego i bezpośredniego wyrażania swoich myśli, uczuć, przekonań lub pragnień, w sposób respektujący uczucia, poglądy i opinie drugiego człowieka. Umiejętność komunikowania się jest istotna na każdym szczeblu kariery, gdyż umożliwia wymianę informacji między poszczególnymi pracownikami, co z kolei jest podstawą efektywnego działania.
Poruszane tematy
klient jego obsługa, klient i jego obsługa, satysfakcja%20aobsługa%20klienta, czy%20jest%20satysfakcja%20marketing, satysfakcja klienta, satysfakcja%20a%20obsługa%20klienta, obsługa%20klienta%20satysfakcja, satysfakcja%20z%20obsługi%20klienta%20, klient%20i%20jego%20satysfakcja, satysfakcja%20w%20obsłudze%20klienta, obsługa%20klienta%20a%20marketing
Zastanawiam się jaki wpływ ma marna obsługa klienta (np. czekanie pół godziny w kolejce TESCO aby oddać zepsuty jogurt) na chęć robienia zakupów w tymże markecie.
Ktoś, kto jest traktowany jak piąte koło u wozu jest obsługiwany źle, bo chce pieniądze wziąć a nie zostawić. Nie generuje zysku - więc po co się starać. Taka osoba teoretycznie powinna zarzucić przysłowiowego "focha" na firmę i zaprzestać zakupów. Z drugiej strony ma (często subiektywnie) niskie ceny i zupełnie wisi mu obsługa - ważne jest, że zapłaci mniej niż gdzie indziej.
Jak jest z Wami? Zależy Wam na jakości obsługi klienta (jako elementu marketingu), czy raczej nie oczekujecie uśmiechu sprzedawczyni i wymuszonego "dzień dobry", "dziękuję", "miłego dnia"?
W dużych sklepach typu TESCO nie zależy mi na miłej obsłudze w kasie. Zależy mi w tedy na czasie. Jednak jak idę do innych sklepów, gdzie chciałbym sie doradzić sprzedawcy a on jest niemiły i burkliwy to raczej tam nic nie kupię. Myślę, że aktualnie jest za duża konkurencja i parcie na zdobywanie klienta, aby nie dbać o jakość obsługi klienta.
Mnie to chyba najbardziej denerwuje na infoliniach. Nie ma normalnych numerów i trzeba dzwonić na 0800. A tam wybierasz opcje na klawiaturze telefony raz, drugi, trzeci, piąty potem łączysz się wreszcie z żywą osobą a ona Ci mówi, że to nie tu i że cię przełączy. I tak w kółko. Coś strasznego. A na koniec dowiadujesz się, że i tak nie da się tego załatwić.
Tak naprawdę obsługa klienta w handlu nie jest tak istotna zwłaszcza w dużych marketach spożywczych. Jednak w usługach to właśnie dzięki odpowiedniej obsłudze można zarobić. Mając produkt niematerialny podejściem do klienta i dopasowaniem do jego potrzeb jest jedynym sposobem na sprzedaż.
Na osiedlu w którym mieszkam były dwa małe sklepiki tzw "spożywczaki", napisałam były ponieważ jeden splajtował i nie ze względu na kryzys czy brak asortymentu lecz ze względu na obsługę. Ludzie nie chcieli do niego chodzi, ponieważ kasjerki były tam strasznie niemiłe i tym sposobem większość klientów kupowała tylko w tym drugim. To jest przykład tego jak ważna jest obsługa klienta, żeby sprzedawca który stoi za ladą był miły i uprzejmy (bez wymuszania tego).
Ja znam tylko jeden sklep, w którym pracuje Pani, która od progu wita Cię słówkiem "czego". Od razu przypomina mi się kabaret TEY:) Chodzę tam rzadko, ale zawsze jak wychodzę to się uśmiecham. W sklepie stoi tylko mąka ocet i wódka, więc jest to ciekawa podróż w przeszłość.
Tej sklep był taki sam już lata przed kryzysem, chyba, że te pani to jasnowidz:)Choć mi się wydaje, że nie zauważyła, że minęło 20 lat:)
[ukryto]
2009-04-13 23:35
Może jest nastawiona na niewymagających klientów. Ja dziś (święto!) poszukiwałem wieczorem jedzenia w okolicy. Natrafiłem na jeden otwarty sklep. Przednim 20-30osobó przyjemnie pijących piwko. Wchodzę... a tu tak naprawdę po kilka sztuk podstawowych produktów typu zupka chińska, jakaś coca-cola, trochę keczupu czy soków i dziesiątki skrzynek piwa ;) Ja bym tego typu zachowania nazwał nie tyle powrotem do przeszłości, co ścisłą specjalizacją. Ot, niektórzy mają określony cel sprzedaży, a inni mają określone potrzeby jeśli chodzi o towary ;)
Jeśli chodzi o sklepy sprzedające alkohol nawet w święta, to owszem można mówić o specjalizacji w danym asortymencie. Jednak czy nie wydaje Ci się, że witanie klienta słowami "czego" to relikt przeszłości, na który każdy z nas by się uśmiechnął?